GREEN DEVILS LEGION
DOSWIADCZENIA Z WOJNY FALKLANDZIEJ
wg. ocen strony brytyjskiej
cz.3
W czasie działań na
Falklandach siły powietrzne Wielkiej Brytanii używały
jedynie normalnych samolotów rozpoznawczych Nimrod, które
można tankować w powietrzu. Wykonały one ponad 100 dalekich
lotów, jednak nie były one wyposażone w żadne
z urządzeń, jakie mają samoloty wczesnego ostrzegania.
Niektóre loty tych samolotów trwały ponad 20 godzin.
Dla samolotów Nimrod i transportowych Hercules przeprowadzono
ponad 600 tankowań w powietrzu.
Czwartym wnioskiem wynikającym z doswiadczeń
falklandzkich jest niezmiernie duże znaczenie wczesnego wykrywania
i ostrzegania, które powinno działać na odległosć
większą niż 100 mil morskich.
Dowódca sił ekspedycyjnych planował
rozmieszczenie jednego z lotniskowców między zachodnimi Falklandami
a wybrzeżem argenrtyńskim, aby tworząc daleko wysuniętą
rubież obrony przeciwlotniczej, osłonić w ten sposób
wojska desantowe i operującą flotę. Utrata okrętu
Sheffield, trafionego rakietą Exocet z dużej
odległosci, wskazała jednak na znaczną wrażliwosć
tego rodzaju okrętów na ataki rakietowe i spowodowała
zmianę uprzednich planów. Lotniskowce zostały więc
rozmieszczone możliwie najdalej na wschód od Wysp Falklandzkich
i na skraju maksymalnego zasięgu samolotów argentyńskich
działających z lotnisk naziemnych. Oznaczało to jednak również,
że samoloty Harrier miały daleko do patrolowanej przez
siebie strefy powietrznej, ale mimo to mogły jeszcze przechwytywać
nadlatujące samoloty przeciwnika. Zmiana ta miała również
ten skutek, że fregaty zostały wysunięte na zachód
od Wysp Falklandzkich, aby zapewnić jak najwczesniejsze skuteczne
wykrywanie i ostrzeganie. Okręty te zas są bardzo wrażliwe
na ataki lotnictwa i dlatego też poniosły duże straty,
chociaż posiadane przez nie systemy rakietowe, szczególnie
Sea Dart i Sea Wolf, a także samoloty Harrier,
zadały również straty przeciwnikowi. Samoloty Harrier
używały rakiet Sidewinder, które okazały
się stosunkowo skuteczne.
Z dostępnych danych wynika, że rakiety Sea
Dart uzyskały osiem zestrzeleń, Sea Cat - siedem,
Sea Wolf - szesć, a naziemne Rapier i Blowpipe
po wylądowaniu w porcie San Carlos zestrzeliły przynajmniej osiem
samolotów.
Jak się wydaje, systemy Sea Dart wypadły w zasadzie
dobrze. Wykazały one jednak szereg niedomagań. Chodzi przede
wszystkim o liczbę prowadnic. Normalna wyrzutnia ma dwie takie prowadnice,
co przy zmasowanym ataku lotniczym jest za mało. Zbyt wiele czasu
potrzeba było również na powtórne załadowanie.
Ponadto stwierdzono, że przy niskich temperaturach rakiety
muszą być podgrzewane lub trzymane w cieple, co jest również
problemem, jesli ma się do dyspozycji krótki czas ostrzegania.
Rakieta Sea Wolf ma wyraźnie większy zasięg i jest skuteczniejsza,
jednak w czasie kryzysu falklandzkiego dopiero wchodziła do uzbrojenia.
Niszczyciele i fregaty - jak oceniają Brytyjczycy
- były niezbędne w czasie działań na Falklandach.
Bez nich lotniskowce byłyby pozbawione osłony; nie można
by było również stworzyć systemu wykrywania
i ostrzegania ani zapewnić obrony przeciwlotniczej.
115 mm szybkostrzelne działa okrętowe
były wykorzystywane z dużym skutkiem do zwalczania celów
nadbrzeżnych - stanowisk ogniowych, składów i magazynów.
Zapewniały one bezposrednie wsparcie ogniowe okrętom desantowym
oraz grupom specjalnym, przy czym ogniem kierowali oficerowie artylerii
znajdujący się na lądzie (w czasie rajdu na Wyspę
Pebble artylerią kierował oficer prowadzenia wysuniętej
obserwacji ze 148. baterii komandosów Artylerii Królewskiej).
Przyczyniły się również do unieruchomienia lotniska
w Stanley. Jednakże większosć okrętów miała
tylko jedno lub dwa tego typu działa. Fakt ten powodował, że
wchodzenie okrętu w zasięg ognia obrony nadbrzeżnej
przeciwnika było mało opłacalne, nawet gdyby ogień
tych dział był o wiele skuteczniejszy. Wynika z tego piąty
wniosek, że rola artylerii okrętowej jest niezmiernie ważna.
Flota brytyjska straciła pewną liczbę
okrętów. Straty byłyby jeszcze większe, gdyby wszystkie
zrzucone przez argentyńskie samoloty bomby i rakiety eksplodowały.
Np. jeden z okrętów (Argonaut) został trafiony
dwiema bombami, które jednak nie eksplodowały. Podobnie
było podczas ataków na inne okręty, a także cele
naziemne. Kolejny więc, szósty wniosek wskazuje na wyjątkowe
znaczenie dokładnosci podczas produkcji oraz własciwego składowania
i sprawdzania bomb i amunicji.
W pełni potwierdziło się również,
że zdecydowani i odważni piloci są w stanie przebić
się nawet przez najsilniejszą obronę przeciwlotniczą,
ale procent strat był też duży. Pod koniec działań
wojennych - jak oceniają Brytyjczycy - argentyńscy piloci mieli
tylko 50% szans powrotu. W tej fazie działań wielu z
nich, gdy tylko w ich polu widzenia znalazły się samoloty Sea
Harrier, przerywało walkę.
Rakiety Exocet i inne podobne srodki ogniowe
okazały się bardzo skuteczne, choć nie były pozbawione
wad. Na 6 Exocetów wystrzelonych w czasie konfliktu cel osiąnęło
4 lub 5 (w zależnosci od zaliczenia jednego lub dwóch trafień
w kontenerowiec Atlantic Conveyor). Przyczyna tego tkwiła albo
w błedzie przy odpalaniu albo też w skutecznosci działania
srodków zakłócających.
Szczegóły dotyczące odpaleń
i ich rezultay są następujące:
a) 4 maja odpalono dwa pociski AM 39 Exocet do dwóch
różnych celów. Pierwszy trafił w Sheffielda
(głowica nie ekspolodowała), wyłączając go z walki
(okręt zatonął w wyniku szalejącego pożaru
spowodowanego trafieniem w zbiornik mazutu, w szesć dni później),
a o drugim nic nie wiadomo.
b) 24 maja odpalono dwa pociski AM 39 przeciwko lotniskowcowi Hermes,
obrona brytyjska użyła systemów zakłocających,
co spowodowało zmianę kierunku lotu pocisków i w konsekwencji
trafienie ich w inny najbliższy cel jakim był kontenerowiec
Atlantic Conveyor (wrak pływał potem na powierzchni);
tutaj należy podkreslić skutecznosć pocisków
nawet w przypadku zakłóceń - zmylone pociski Ecocet,
sprowadzone z toru lotu do celu, natychmiast zbliżyły się
do innego najbliżej położonego celu. Stąd też,
gdyby Argentyńczycy posiadali więcej pocisków AM 39
i użyli ich podobnie w czasie desantowania na San Carlos czy Fitz
Roy, brytyjska eskadra, która była wówczas zesrodkowana,
poniosłaby z pewnoscią duże straty.
c) 29 maja wyraźną porażkę poniesli argentyńscy
piloci przyjmując wrak Atlantic Conveyor za lotniskowiec. Odpalono
jeden pocisk, który trafił we wrak.
d) 13 czerwca Argentyńczycy odpalili z wyrzutni naziemnej
pocisk MM 38 Exocet, który trafił w niszczyciel rakietowy Glamorgan,
który został poważnie uszkodzony i zniszczony doszczętnie
przez trwający 7 godzin pożar.
Skutecznosć brytyjskiej obrony w wojnie falklandzkiej
- jak się okazuje - była bardzo ograniczona i można postawić
pytanie, co by się wydarzyło, gdyby argentyńskie lotnictwo
mogo użyć zamówionych 14 samolotów Super
Etendart i 24 pocisków Exocet. Brytyjski specjalista
Antony Preston stwierdził, że żaden z okrętów
brytyjskich sił morskich nie posiadał urządzeń zakłocających
pociski Exocet, czy też innej klasy. Wystarczyłoby,
aby główne działania opóźniły się, np.
z powodu utraty smigłowców czy srodków transportowanych
przez Atlantic Conveyor, a całosć operacji brytyjskiej
na Falklandach byłaby wielką kompromitacją.
Na uwagę zasługuje fakt, że
po pierwszych atakach lotnictwa argentyńskiego zarówno
okręty wojenne, ajk i statki handlowe brytyjskich sił ekspedycyjnych
otwierały ogień ze wszystkich możliwych srodków.
Były to zarówno 40 mm działa automatyczne, jak i
karabiny maszynowe oraz inna broń piechoty. Wszystkie te srodki
tworzyły swoistą scianę ognia i to nawet dosć skutecznego.
Zestrzelono bowiem w ten sposób kilka samolotów Skyhawk,
a wiele innych musiało zrezygnować z ataku. Stąd siódmy
wniosek, jaki nasuwa się z wojny falklandzkiej, to celowosć
posiadania przez okręty maksimum srodków przeciwlotniczych,
od nowoczesnych systemów rakietowych po lekką broń ręczną.
Pociski rakietowe klasy powietrze-woda typu Exocet
nie były w czasie wojny o Falklandy jedynym skutecznym srodkiem
walki. Dużą skutecznosć wykazały np. brytyjskie
smogłowce uzbrojone w lekkie pociski rakietowe Sea Skua, niszcząc
7 celów na 7 odpaleń. W nocy 2 maja 4 pociski tego typu zostały
odpalone ze smigłowców do dwóch argentyńskich
okrętów podwodnych. W rezultacie jeden eksplodował, a
drugi, uszkodzony, został wyłączony z walki i wrócił
do bazy. 23 maja, w następstwie odpalenia 3 pocisków Sea
Skua ze smigłowców brytyjskich, został zatopiony argentyński
tankowiec (13000 BRT).
Zestaw rakietowy musi mieć większą
liczbę prowadnic, tj. większą liczbę gotowych do
odpalenia rakiet. Oznacza to koniecznosć zwiększenia liczby
rakiet kosztem innego uzbrojenia. ponadto okręty jako nosiciele srodków
ogniowych muszą być tak konstruowane, aby w każdym
czasie mogły zostać wyposażone w nowe rodzaje czy typy
uzbrojenia. Wynika z powyższego ósmy już wniosek
z doswiadczeń falklandzkich, a mianowicie, że okręty
znajdujące się w linii muszą być systematycznie modernizowane.
Minister obrony Wielkiej Brytanii przyznał, że pewna liczba
okrętów brytyjskich sił morskich nie została poddana
na czas modernizacji, przewidzianej dla sprzętu pływającego
po upływie połowy okresu jego eksploatacji. Było to poważne
niedopatrzenie.
Według Brytyjczyków, broń
rakietowa w wojnie falklandzkiej zdała egzamin. Działania bojowe
na Falklandach ponownie wykazały, że najlepszym sposobem eliminowania
samolotów przeciwnika z walki jest ich niszczenie na lotniskach.
Ze względów politycznych Brytyjczycy nie mogli zaatakować
argentyńskich lotnisk na kontynecie południowo-amerykańskim
(nadal okryte tajemnicą są misje oddziałów SAS na
terytorium Argentyny, być może oddziały te wykonywały
zadania sabotażowo-dywersyjne na lotniskach argentyńskich,
albo innych instalacjach wojskowych). Samolot Vulcan dwukrotnie
bombardował lotnisko Stanley, powodując szkody wokół
niego, ale sam pas startowy nie został zniszczony. Wysadzony potem
na Wyspie Pebble zespól SAS zniszczył na pasie startowym 6
samolotów przeciwpartyzanckich Pucara, 4 lekkie maszyny szkolne
oraz mały samolot transportowy Short Skyvan. Rajd ten był
prawdziwym ciosem dla Argentyńczyków.
Dalszych 39 samolotów argentyńskich
zostało zniszczonych na ziemi w wyniku ataków lotniczych lub
działania wojsk lądowych.
Blokada wybrzeży argentyńskich w
pierwszej fazie działań była częsciowo blefem, ponieważ
rząd brytyjski nie zdementował doniesień prasowych, według
których brytyjskie okręty podwodne zajęły już
wyznaczone im rejony na południowym Atlantyku. Donieisenia te, jak
się okazało, nie odpowiadały stanowi faktycznemu, chociaż
znajdowały się tam przynajmniej trzy okręty, które
odgrywały rolę odstraszającą. Również
flotylla argentyńskich okrętów podwodnych stanowiła
duże zagrożenie dla sił ekspedycyjnych, co pociągało
za sobą koniecznosć prowadzenia stałego rozpoznania. Dziewiąty
z kolei wniosek jest więc taki, że okręty podwodne,
niezależnie czy są obecne na danym terenie czy też nie,
są w stanie stworzyć zagrożenie.
Green
Devils Legion
Wszelkie spostrzeżenia i komentarze
proszę kierowac na e-mail:
demon@greendevils.com.pl