Marzec 1999

 
Zamiast wstępu


    Smutny jest widok radosnych gęb polityków i wojskowych cieszących się z wejścia do NATO, uniesionych na fali swoistej euforii i emocji, przekonanych o swoich bezgranicznych możliwościach w zakresie utrzymania pokoju. Piszę, rzecz jasna, o polskich osobistościach. Panuje wręcz niezłomne przekonanie, że damy sobie radę w każdej sytuacji, a jakby co to Zachód przyjdzie nam z pomocą. Optymistycznie patrzących w przyszłość i obliczających budżet na obronność kraju odsyłam do podręczników historii: rok 1939.
    Potęga naszej wspaniale wyposażonej armii (stan lotnictwa jako żywo przypomina czasy przedwrześniowe...) tkwi w kapłanach polowych i orkiestrach wojskowych, których nadal mamy więcej niż armia Stanów Zjednoczonych. Mamy największą ilość pułkowników ze wszystkich armii w Europie, spasionych czerwonych pasibrzuchów, wychowanków komunistycznych akademii (jak to dobrze, że powoli odchodzą na emeryturę!), przyzwyczajonych do trzymania pańskiej klamki (czytaj: rączki sowieckiego sojuzu), reprezentujących siermiężny radziecki styl bycia. Gdzie im do przedwojennych obyczajów kadry oficerskiej. W czerwcu 1939 roku w polskiej armii służyło 98 generałów, w tym kilku w Sztabie Generalnym. Obecnie w samym tylko Sztabie Generalnym jest prawie 20 generałów...
    Wartość bojowa naszego wojska stoi w prostej proporcji do jego dyscypliny. Najtwardsza dyscyplina pochodzi ze świadomego wyboru, nie zaś z wymuszonego strachem, niewolniczego posłuchu. W warunkach wojny życie wszystkich i każdego z osobna będzie zależało od dyscypliny. A więc dowódca powinien dawać przykład wołając: za mną!, a nie "naprzód!".
    Wojsko, w którym koleżeństwo jest obcym wyrazem, gdzie żołnierz słucha ze strachu, przykład podoficera jest negatywny, zaś autorytet oficera znikomy lub nie istnieje wcale, będzie zawsze wojskiem słabym. Odporność łańcucha jest zawsze mierzona jego najsłabszym ogniwem. Oto wynik ostatniej kontroli NIK w wojsku: spośród 110 marynarzy jednej z jednostek Marynarki Wojennej  u 25 stwierdzono stopień rozwoju umysłowego poniżej przeciętnego, u 5 upośledzenia intelektualne, u 4 pogranicze niedorozwoju umysłowego, u 16 ociężałość umysłową, a u 12 -zaburzenia osobowości...
    Jak możemy myśleć o NATO, skoro warunki, w jakich mieszka kadra wielu jednostek przypomina warunki środkowoafrykańskich garnizonów państw trzeciego świata, niż armii będącej w NATO. Zresztą i tak znakomita większość naszej armii, czekając na większe pieniądze z kasy państwa na dostosowanie się do standardów NATO, będzie czekać w formacji o nazwie "Others forces for NATO", czyli po polsku w taborach. Ostatnie jednostki z tej formacji zdaniem zastępcy szefa Sztabu Generalnego WP, osiągną pełną interoperacyjność za...10 lat, albo i więcej!
    Każdy kto był na wojnie, ten wie że w obliczu niebezpieczeństwa brutalni koszarowi zwyrodnialcy z reguły załamują się pierwsi. Oni też likwidowani są najszybciej w ciemnym zaułku, przez "zabłąkaną kulę" przez dręczonych wcześniej żołnierzy. Odwagi nie wykazuje się dręcząc podwładnych-dowodzi się tym tchórzostwa. O wychowaniu młodzieży w duchu proobronnym przez państwo polskie nie ma za bardzo co liczyć. Na szczęście młodzież kształci się pro obronnie sama (bo na szczęście chce). W wyniku II wojny światowej straciliśmy 80% inteligencji. Skutki widać do dzisiaj... Decydujące znaczenie w przyszłym konflikcie zbrojnym będą miały nie siły zbrojne, które są jednym ze składników systemu obronnego państwa, ale gospodarka, jej stopień sprzężenia ze sferą militarną, a przede wszystkim przygotowanie ideowe i organizacyjne społeczeństwa do obrony.
    Czas wskrzesić prawdziwych polskich bohaterów i zamknąć haniebną kartę dziejów Polski, kiedy to piersi zbrodniarzy, zdrajców, służalczych pachołków sowietów takich jak Konstanty Rokossowski, Michał Rola-Żymierski, czy Świerczewski zdobiły najwyższe ordery, zaś piersi patriotów znaczyły kule plutonów egzekucyjnych i co najgorsze - zapomnienie przez Polaków.
    Zbyt długo trwa sytuacja, kiedy to przygotowaniami obronnymi III Rzeczpospolitej kieruje niekompetencja, przypadek, prywata, lekceważenie wymogów polskiej racji stanu, a niewykluczone że zdrada. Likwidacja małych osiedlowych kotłowni na rzecz jednej zasilającej całe miasto, to ukłony w stronę małych grup sabotażowych nieprzyjaciela, które nawet słabo wyszkolone i uzbrojone, gotowe są zniszczyć elektrociepłownię chronioną przez oddział emerytów i rencistów, a i często inwalidów (!), i tym samym sprawić, że kilkusettysięczne miasto stało się głuche, zimne i ciemne. Mieszkańcy zaś zamiast przygotowywać miasto do obrony, będą jedynie myśleć o swoich potrzebach, podatni na każde skinienie przeciwnika. Zaczną grasować bandy rabusiów, zaczną się kradzieże, gwałty i mordy. Z więzień w wyniku amnestii i być może ucieczek, ułatwionych przez przekupionych klawiszy, wylegną zwyrodnialcy, bandyci i mordercy, którym trzeba było wcześniej odstrzelić łeb, a nie zastanawiać się nad niehumanitarną karą śmierci. Im już jest wszystko jedno. Miasta staną się grobem społeczeństwa i jego najlepszych wartości (o ile jeszcze w dzisiejszych czasach jakieś istnieją...).
    Przykładów takich jak ten z kotłowniami można mnożyć. We wrześniu 1939 roku Polska miała piękny plan wojenny oparty o sojusze z Żabojadami i Angolami. Bezkarna realizacja Paktu Ribbentrop-Mołotow pokazała, że sojusze te możemy sobie wsadzić.
    Teraz nastał czas na kolejny sojusz... Sojusz Północnoatlantycki. Wobec agresji rosyjskiej lub któregoś z państw byłego ZSRS sojusz ten nie ma zastosowania wcale. NATO Polski bronić nie będzie, ograniczy się jedynie do tradycyjnej pomocy humanitarnej (zresztą wiadomo, że operacje wojskowe made in USA są w większości g... warte). Kiedy skończą się rozmowy NATO z rządem agresora, Sojusz stanie przed faktem dokonanym, bo nieprzyjaciel dotrze do przeciwległych granic Polski. Jeśli zaś chodzi o hipotetyczną agresję niemiecką to Sojusz zastosowania nie ma , bo NATO działa i istnieje wyłącznie w oparciu o Niemcy! Zresztą, co można myśleć o organizacji, która podejmuje działania pozaprawne, tak jak ma to miejsce w Jugosławii, gdzie sojusz zaatakował bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jak można występować w obronie praw człowieka, jednocześnie zabijając ludzi?
    Jak ktoś nie rozumie tego, co pisałem wyżej, to niech się teraz skupi.
    Zgodnie z obowiązującą w NATO strategią wzmocnienia, w warunkach konfliktu możemy co najwyżej liczyć na wsparcie sześciu skrzydeł lotnictwa myśliwskiego oraz czterech dywizji (być może będzie to 459 amerykańskich czołgów, które mają stacjonować w Polsce, ale to sprawa nader wątpliwa) i to w dodatku po 15-30 dniach od uruchomienia takiego procesu. Natomiast siły szybkiego reagowania przybędą do nas po kilku tygodniach.
    Teraz uwaga: wszyscy zachwyceni przystąpieniem do Sojuszu Północnoatlantyckiego powinni sobie przeczytać podpisany w Waszyngtonie w kwietniu 1949 roku "Traktat północnoatlantycki". Ta swoista konstytucja składa się z 14 punktów. Najważniejszy jest dla nas punkt piąty, który mówi, że każdy z sojuszników NATO "udzieli pomocy napadniętemu podejmując taką akcję, jaką uzna za konieczną". Jak widać dopuszcza się inne formy spełniania sojuszniczych powinności, niż obrona polskich granic amerykańskimi, czy niemieckimi chłopcami (będzie to co najwyżej wspomniana wcześniej pomoc humanitarna -pewnie tak samo "skuteczna" jak ta na Bałkanach). Warto jeszcze zajrzeć do drugiego fundamentalnego dla NATO dokumentu: "Koncepcji strategicznego sojuszu" podpisanego w listopadzie 1991 roku w Rzymie, a szczególnie do 18 punktu dotyczącego "Istoty sojuszu":"...nie pozbawiając państw członkowskich do obowiązku i prawa do suwerenności w dziedzinie obrony, stwarza im możliwość zwiększenia (...) zdolności do realizowania podstawowych celów bezpieczeństwa narodowego". Z powyższego sformułowania jasno wynika, że odpowiedzialności za obronność RP nikt nie zamierza z nas zdejmować.
    Sumując: Obywatelu RP- broń się sam.
    Obecnie nawet najbardziej konserwatywnie nastawieni polscy sztabowcy przyznają, że same wojska operacyjne armii polskiej nie są w stanie prowadzić efektywnej obrony kraju...
Major Derlin

e-mail : demon@poczta.intenerkom.com.pl