|
HYPERBOREA- militarne tajemnice XX wieku
wówczas to, co zostanie, bez względu na to, jak byłoby nieprawdopodobne, musi być prawdą. |
|
Nowa Szwabia i tajemnica
Projektu Chronos
|

|
|
Kilka lat przed II wojną światową, w latach 1934-43, członkowie
mistycznego niemieckiego towarzystwa "Thule" (do którego należał
podobno także Adolf Hitler) oraz szereg ekspedycji naukowych rozpoczęli
poszukiwania śladów pozostawionych przez obcą cywilizację, jak i poszukiwań
pradawnej wiedzy tajemnej. Poszukiwania te prowadzono przede wszystkim
w Tybecie, gdzie skupiono się na poszukiwaniu ukrytych w górach, jak i
w hinduskich oraz tybetańskich klasztorach, starożytnych bibliotek, ale
skupiono się też na poszukiwaniu legendarnego miejsca -
Shangri-La
(znanego
też jako Shambala; miało to być wg starohinduskich legend podziemne
miasto stworzone przez "bogów" z nieba przybyłych przed wiekami, którzy
pozostawili w tym mieście swoją wiedzę - źródło: A. Thomas "Shambala",
Wyd. Sphere Books, 1977). Aspekt niemieckich badań w Tybecie w latach
1934-1943 kierowanych przez dr Ernsta Schaefera z "Deutsches Ahnenerbe",
oficera SS wysokiej rangi, jest dość dobrze znany ze względu na to, że
większa część dokumentów trafiła po wojnie do "National Archives"
w Waszyngtonie. Sporo
dokumentów nadal jest jednak nieznanych.
Do dzisiaj wiele starożytnych księgozbiorów pozostaje jeszcze ukryta w górskich jaskiniach. Do wielu bibliotek do dzisiaj mnisi nie dopuszczają obcych. Dla przykładu: w 1900 roku odkryto księgozbiór ukryty w Tybecie w górskiej jaskini. Większość księgozbioru to kopie księgozbioru napisanego w nieznanym zupełnie języku mające conajmniej kilkusetletnie pochodzenie, o ile nie starsze (R. Mooney "Gods of air and darkness". Wyd. Stein and Day, 1975). Niemcy byli doskonale zorientowani w kierunku poszukiwań, które stały się sprawą wagi państwowej. Jak ważne były to poszukiwania świadczy fakt zainstalowania przez Stany Zjednoczone rezydentury służby specjalnej OSS w Tybecie. W 1942 roku Amerykanie podobno starali się ubiec Niemców w znalezieniu przez nich informacji, które miały na pewno wartość strategiczną i przeprowadzili ekspedycję kierowaną przez Ilia Tołstoja (podstawowy cel tej misji: zbadanie nastrojów na "dachu świata" - Tybet rozpatrywany był jako strategiczna trasa zaopatrzeniowa dla koalicji antyjapońskiej, ale czy tylko ten cel był podstawowym zadaniem misji?).
Nie można wykluczyć, że Niemcy dotarli do opisów, które po przetłumaczeniu były bardzo dokładnymi instrukcjami budowy viman. Wiele innych starożytnych opisów mogło zawierać wiedzę o dziedzinie nauki i techniki, która mogła pozwolić Niemcom wyprzedzić cały świat o ponad 50 lat (jak nie więcej, gdyż szereg dokonań niemieckich nadal pozostaje nieznanych lub są one nie do przyjęcia w świetle dzisiejszej nauki). Jest to może trudne do uwierzenia, ale kiedy tuż po wojnie indyjscy specjaliści poproszeni zostali o przetłumaczenie i analizę tybetańskich manuskryptów, po zakończeniu badań oświadczyli oni, że starożytne pisma zawierają szczegółowe plany budowy statków kosmicznych o napędzie antygrawitacyjnym! Pisma te zawierały jeszcze m.in. szczegóły podróży na Księżyc. Indyjscy naukowcy swoje sceptyczne nastawienie do tego co przetłumaczyli i zanalizowali natychmiast zmienili po tym, kiedy to okazało się, że Chiny zamierzają wykorzystać tą wiedzę przy realizacji chińskiego projektu kosmicznego (D.H. Childress "Vimana aircraft..."; Wyd. Adventures Unlimited Press, 1995 i R. Charroux "The Gods Unknown"; Wyd. Berkley Books, 1969). O tym, że Niemcy mogli dysponować tą wiedzą już w czasie II wojny światowej (a nawet przed) może świadczyć fakt utrzymywania bardzo dobrych stosunków na linii Berlin-Lhasa i wizyty tybetańskich mnichów w Berlinie (pięć dni przed śmiercią Hitlera w Berlinie [co nie jest tak do końca pewne] sowieccy żołnierze znaleźli w jednym ze schronów ciała 6 buddyjskich mnichów, którzy popełnili zbiorowe samobójstwo. Prawdopodobnie najważniejszy z nich, w nietypowych zielonych okularach (!) określany był jako "Strażnik klucza" (P. Monn "The Black Sun, Montaauk's Nazi - Tibetan Connection". Wyd. Sky Books, 1997). Badaniom nad nowym rodzajem energii, mogącej mieć zastosowanie w generowaniu sztucznej grawitacji patronował sam Rudolf Hess, zastępca i prawa ręka Hitlera. W ostatnim czasie wyszła m.in. jeszcze jedna sprawa. Odnaleziono (odtajniono?) pewne bardzo ambitne niemieckie plany z okresu II wojny światowej. Jak były one ambitne należy ocenić samemu. Są to bowiem szczegółowe plany budowy ogromnej stacji kosmicznej opracowane w zakładach Zeppelina pod kryptonimem "Andromeda-Gerat"... ![]()
|
|
Szczegółowa analiza przeznaczenia urządzenia antygrawitacyjnego w świetle
dostępnych publikacji naukowych znajduje się w części pierwszej oraz trzeciej
cyklu "Supertajne bronie Hitlera" p. Igora Witkowskiego.
|
Współczesne badania naukowe stwierdzają wyraźnie, że stała grawitacji nie jest stała dla wszystkich ciał. Ciała o większej masie atomowej, ale przy tej samej masie całkowitej przyciągane są słabiej, czyli spadają dłużej. Tak więc stała grawitacji, obliczona na początku XX wieku wcale nie jest stała. |

|
|
Historia niemieckich wypraw badawczo-naukowych
sięga 1873 roku, kiedy to sir Eduard Dallman z ramienia nowo powstałego
Niemieckiego Towarzystwa Badań Polarnych na swoim statku "Groenland"
odkrył nową drogę do wybrzeży Antarktydy. W przeciągu następnych sześćdziesięciu
lat Niemcy przeprowadzili jeszcze dwie poważne ekspedycje badawczo-naukowe.
W 1910 roku na statku "Deutschland" (ekspedycja dowodzona przez
Wilhelma Filchnera) oraz w 1925 roku na specjalnym statku przeznaczonym
do badań polarnych "Meteor" pod dowództwem dr. Alberta Metza.![]()
![]()
![]() ![]()
"Schwabenland" odpłynął z Niemiec 17 grudnia 1938 roku. Po miesiącu podróży dotarł do wybrzeży Ziemi Królowej Maud na Antarktydzie. 20 stycznia przeprowadzono pierwszy lot zwiadowczy nad tym obszarem Antarktydy, a do końca lutego wykonano jeszcze siedem wielogodzinnych lotów badawczych.
Ziemia Królowej Maud została przemianowana na Nową Szwabię (Neuschwabenland).
Niemieckie samoloty zrzuciły olbrzymią ilość tablic i flag hitlerowskich
informujących o zajęciu tego obszaru przez III Rzeszę.
Była to pierwsza kolonia III Rzeszy, o której znaczeniu nadal niewiele wiadomo, a naukowe wyniki badań przeprowadzonych przez Niemców nadal nie są do końca znane. Na pewno Niemcy odkryli potężne łańcuchy górskie o wysokości do 4000 metrów oraz odkryli istnienie działu lodowego przedzielającego Antarktydę, co dało kolejny argument zwolennikom teorii mówiącej o tym, że Antarktyda nie jest jednolitym lądem (patrz też: mapa Piri Reisa). ![]() ![]()
Część powyższych informacji dotyczących Nowej Szwabii zostało zaczerpniętych z książki "Zdobywcy Białego Lądu" wydanej w latach pięćdziesiątych, napisanej przez najwybitniejszego polskiego badacza Antarktydy - profesora Jacka Machowskiego. Dowiedzieć się tam można jeszcze jednej bardzo istotnej rzeczy: z bazy (prawdopodobnie o kryptonimie "211"?) znajdującej się w Nowej Szwabii (a może była jeszcze jedna baza w głębi lądu zbudowana pod ziemią?) korzystały niemieckie okręty
korsarskie (rajdery) oraz U-booty. Wyjaśnia to fakt możliwości operowania
tych okrętów ponad 20000 kilometrów od Niemiec. Oczywiście istniały statki
zaopatrujące te okręty, niemniej jednak wiele jest niejasności dotyczących
tego zagadnienia. Jeszcze długo po zakończeniu II w.ś. niemieckie U-booty
patrolowały ten obszar. Dla przykładu: U-977, typ VIIC, wpłynął do argentyńskiego
portu Mar del Plata (z wywieszoną piracką flagą) dopiero 17 sierpnia 1945
roku (czyli prawie 100 dni po oficjalnym zakończeniu II w.ś. w Europie!
- rejs do Argentyny powinien trwać około 3 tygodni tj. ok. 21 dni). Ale
już za to Clair Blair w książce "Hitlera wojna U-bootów" tom II
(1999), podaje, że m.in. U-977 przez rekordową liczbę 66 dni w czasie rejsu
do Argentyny nie wychodził z
zanurzenia, płynąc dziennie przez zaledwie 4 godziny. Resztę rejsu płynął
na jednym silniku. Tym samym jego rejs rzeczywiście mógł trwać ponad 3
miesiące. Był to jeden z dwóch U-bootów, które oficjalnie ujawniły się
w argentyńskim porcie (drugim był U-530, typu IXC/40, w pełni zaopatrzony
i również bez żadnego ładunku...). Do niedawna uważano, że były to jedyne
okręty, które dopłynęły do wybrzeży Argentyny po kapitulacji III Reszy.
Nie jest to jednak prawda.
Być może któryś z U-bootów (raczej na pewno nie "pechowy" U-977) przywiózł do Argentyny Adolfa Hitlera (wskazuje na to kilka śladów w wielu źródłach i dokumentach), ale to zupełnie inna historia... U-booty były widziane u wybrzeży Argentyny jeszcze w 1946 roku! W archiwach NATO znajdują się dokumenty i zdjęcia tych okrętów podwodnych (Ch. Friedrich "Secret Nazi Polar Expeditions...", 1979). Do dzisiaj nieznane są losy około 100 (!) niemieckich U-bootów z okresu ostatnich tygodni wojny. Spora część z nich to okręty podwodne typu XXI wyprzedzających swoją epokę o kilkanaście lat. Jakie zadania wykonywały U-977 i U-530 w czasie ich ostatnich rejsów? Gdzie dokonały uzupełnienia zapasów, o ile ten fakt miał miejsce? Co naprawdę przewoziły pod pokładem? ![]()
Za to dowódca U-977, Heinz Schaeffer, w swojej książce "U-boat 977" opublikowanej w 1952 zdecydowanie utrzymywał, że jego okręt ani Hitlera nie przewoził ani nie dotarł do Antarktydy (po uzyskaniu wolności Schaeffer wyjechał ze Stanów Zjednoczonych, gdzie był przetrzymywany - do Argentyny - pozostał tam do końca życia). Tajne bazy zaopatrzeniowe Niemcy zakładali także na wybrzeżu Argentyny. Jednak w przypadku Nowej Szwabii istotne jest to, że była to ziemia niczyja, znajdująca się zdala od obszaru zainteresowania aliantów, w klimacie sprzyjającym przechowywaniu żywności i paliwa. Obszar ten był odgrodzony od oceanu barierą lodu pływającego oraz w dużej mierze pozbawiony lodowca ze względu na przebiegający tam łańcuch wulkaniczny i naturalne geologiczne źródła ciepła. Antarktyda jest najbardziej niedostępnym lądem, otaczają ją bowiem najburzliwsze wody świata, bariery i góry lodowe. Niewykluczone, że Niemcy wybudowali tam głęboki kompleks podziemny, a prawdopodobnie były tam dwie lub trzy bazy w głębi lądu. W czasie II wojny światowej obszar wybrzeży Nowej Szwabii był także rzekomo stale dozorowany od strony oceanu przez dwa okręty Kriegsmarine.
Informacje, które publikuje p. Igor Witkowski w trzeciej części "Supertajnych
broni Hitlera" wskazują także, że III Rzesza wykorzystywała archipelag
wysp Kerguelen znajdujących się około 2000 km od północnych wybrzeży Antarktydy,
a zaliczający się do Antarktyki. Według oficjalnych badań archipelag ten
nie był zamieszkany aż do 1949 roku. Wiadomo jednak, że Niemcy stworzyli
tam tajną bazę okrętów podwodnych, której zapasy były stale uzupełniane
(J. Machowski "Zdobywcy Białego Lądu").
Admirał Karl Doenitz w wypowiedzi z 1943 roku podkreślił, że: "Niemiecka flota podwodna jest dumna ze zbudowania dla Fuehrera, w innej części świata Shangri-La na lądzie, niezwyciężonej fortecy" (P. Monn "The Black Sun, Montauk's Nazi - Tibetian Connection". Wyd. Sky Books, 1997).
|
|
|
Zanim omówimy znane szczegóły tej operacji
dokończmy temat niemieckich urządzeń o napędzie antygrawitacyjnym (A-7).
Prace nad pierwszym statkiem latającym Vril-1 rozpoczęto już na początku lat dwudziestych w Augsburgu. W 1934 roku w powietrze wzniósł się pierwszy statek powietrzny RFZ-1 (Rundflugzeug-1) o średnicy pięciu metrów. Po wzniesieniu się na wysokość około 60 metrów pilot Lothar Waiz utracił nad nim kontrolę i rozbił pojazd, sam bezpiecznie opuszczając
kabinę. Wkrótce zbudowano ulepszony statek RFZ-2, który miał średnicę
prawie 20 metrów. Co ciekawe nie mógł on zakręcać po łuku, tylko wykonywał
skręty i zwroty pod kątem 22,5 i 45 oraz 90 stopni! Tym samym uznano, że
nie znajdzie on zastosowania bojowego. Pojazd ten ochrzczony jako Vril-2
podczas lotu emitował poświatę, co w połączeniu z jego ostrymi skrętami
daje charakterystykę obserwowanych od lat czterdziestych niezidentyfikowanych
obiektów latających. Zaobserwowane pod koniec wojny przez amerykańskich
i brytyjskich pilotów "kule ognia" (być może były to V-7), "foo-fighters",
zakłócały także pracę silników i urządzeń radarowych. Kolejne podobieństwo
do zjawisk towarzyszących NOL-om.
Budową i badaniami prototypów wykorzystujących napęd antygrawitacyjny (elektrograwitacyjny)
zajmowała się specjalna placówka SS-Entwicklunstelle-IV (SS-E-IV). Wkrótce
placówka ta opracowała znacznie większe statki powietrzne. Latem 1939 roku
nad supertajnym poligonem SS wzniósł się w powietrze Haunebu-I o
średnicy 25 metrów, a niedługo potem jeszcze doskonalszy statek: Haunebu-II
o średnicy około 30 metrów. Haunebu-II posiadał 4 generatory elektrograwitacyjne
(jeden duży - środkowy i trzy mniejsze - stabilizujące). Pojazd ten rozwijał
prędkość do 6000 (sześciu tysięcy) km/h.
![]()
![]()
Pewne ślady wskazują na to, że zachowane statki o napędzie antygrawitacyjnym zostały ewakuowane na Antarktydę...
Napęd wykorzystywał jako paliwo zjonizowaną parę rtęci - plazmę.
Wiadomo jest, że w związku z prowadzonymi badanami Niemcy sprowadzili jej
ponad kilkadziesiąt ton. Igor Witkowski, niezmordowany badacz i wybitny
tropiciel hitlerowskich tajemnic, znalazł informację o transporcie rtęci,
który miał opuścić Niemcy wewnątrz U-boota U-859. Okręt ten wypłynął z
Niemiec w kwietniu 1944 roku i został zatopiony w cieśninie Malakka. Jego
ładunek został wydobyty dopiero w latach siedemdziesiątych i okazało się
wtedy, że są to... aż 33 tony rtęci. Ze względu na temat tego artykułu,
arcyciekawa jest informacja, że ładunek ten miał podobno dotrzeć na
Antarktydę... (Ch. Friedrich "Secret Nazi Polar Expeditions...:,
1979).![]()
|
|
|
W
ewakuacji urządzenia napędowego tzw. "Dzwonu" (die Glocke) oraz
szeregu innych urządzeń (być może prototypów broni "XXI wieku" m.in.
broń laserowa, pociski manewrujące, rakiety A-4, etc. i ich planów budowy)
wykorzystany został samolot dalekiego zasięgu Ju-390, który przewyższał
pod każdym względem większość (o ile nie wszystkie) ówczesnych konstrukcji
alianckich. W wersji bombowej mógł przenosić 10 ton bomb na odległość 9000
km. Istniały tylko dwa takie samoloty. Pierwszy przebudowano na latającą
cysternę, która mogła przenosić do 31125 litrów paliwa. Drugi Ju-390 przebudowano
na morski samolot rozpoznawczy. Mógł on wykonywać loty trwające do 32 godzin,
czyli prawie półtorej doby! Był to jedyny samolot, który w czasie II wojny
światowej wykonał lot z Niemiec do Japonii (nad biegunem północnym). Wykonał
on także z bazy we Francji lot rozpoznawczy do Stanów Zjednoczonych. Znalazł
się on wtedy w odległości 20 km od Nowego Jorku i niewykryty powrócił bezpiecznie
do bazy.
Najprawdopodobniej "Dzwon" został wywieziony do Argentyny, a część innych urządzeń, które przewiózł Ju-390 (prawdopodobnie z oznaczeniami szwedzkich sił powietrznych) via Argentyna znalazła się być może także w Nowej Szwabii. |
Junkers
Ju-390
Dane techniczne |
|
Amerykańskie operacje wojskowe na Antarktydzie
Ciąg dalszy II wojny światowej? |
![]()
Przygotowania do wielkiej operacji wojskowej
na Antarktydzie Stany Zjednoczone rozpoczęły tuż po zakończeniu wojny,
w rok po "poddaniu" się U-977 i przesłuchaniach załogi tego U-boota.
Prawdopodobnie brutalne śledztwo wycisnęło z marynarzy dodatkowe informacje
o bazie w Nowej Szwabii (brutalnie prowadzone przez Amerykanów śledztwa
załóg U-bootów były wielokrotnie przedmiotem oficjalnych dochodzeń specjalnych
komisji US Navy [C. Blair "Hitlera wojna U-bootów...", Wyd. Magnum,
1999 - przyp. autorów]).
Jak wielkie to były przygotowania świadczy fakt, że zespół uderzeniowy Task Force opuścił bazy w USA dopiero 2 grudnia 1946 roku. Była to operacja na niespotykaną wcześniej skalę (J. Małachowski "Zdobywcy Białego Lądu"). Znaczy to, że Amerykanie operację traktowali z całą powagą. I nie była to wyprawa na słonie morskie czy pingwiny. Głównym elementem operacji był wspomniany zespół uderzeniowy z lotniskowcem "Phillipine Sea" oraz niszczycielami, dwoma transportowcami wodnosamolotów i okrętem podwodnym (razem co najmniej 14 okrętów). Na pokładach znajdowało się ok. 4000 ludzi, w tym ok. 3500 oficerów, marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, około 300 pracowników cywilnych i 25 naukowców. Główny sprzęt rozpoznawczy Amerykanów stanowiły samoloty C-47 Dakota z kamerami, aparatami fotograficznymi i holowanymi magnetometrami. Magnetometry były urządzeniami, które z powodzeniem wykrywały U-booty na Atlantyku. Mogły też wykryć anomalie magnetyczne (metalowe instalacje lub pole elektromagnetyczne) pod skorupą lodu lub pod warstwą skał... Oficjalnie amerykańskie dowództwo głosiło, że jest to wyprawa mająca na celu sprawdzenie funkcjonowania sprzętu wojskowego w ekstremalnych warunkach polarnych.
Wśród badaczy Antarktydy mówiło się wtedy otwarcie, że Amerykanie przygotowują się do wojny na Antarktydzie. Organizowano wówczas już kolejne trzy zespoły Task Force... (C. Weetman "All about Antarctica", 1948).
Po powrocie do Stanów Zjednoczonych kierownictwo wyprawy zostało poddane bardzo intensywnym przesłuchaniom. Wyniki śledztwa zostały objęte ścisłą tajemnicą. Admirał Byrd został uznany za psychicznie chorego. Prawdopodobnie po to, by nikt nie dał wiary temu co widział i co się stało w czasie wyprawy na Antarktydę. Nim Byrd uznany został za chorego psychicznie, mówił on, że odkryto miejsca na Antarktydzie, które były pozbawione lodu i były porośnięte zieloną roślinnością ogrzewaną przez ciepłe źródła pochodzenia wulkanicznego. Uznano to za oznaki choroby psychicznej (lub był to najprawdopodobniej pretekst do tego, by uznać go za chorego psychicznie)... Odkrycie to przeczyło wiedzy o tym kontynencie. Admirał rzekomo zdążył też udzielić wywiadu dziennikarzowi, w którym powiedział: "Konieczne jest, aby Stany Zjednoczone przygotowały się do obrony przed nieprzyjacielskimi myśliwcami, które mogą przylecieć z obszarów polarnych" oraz że:"w przypadku wybuchu nowej wojny, nad Stanami Zjednoczonymi będą latać nieprzyjacielskie myśliwce zdolne przemieszczać się z jednego miejsca na drugie z niesamowitą prędkością".
![]() Tajne materiały (MAJIC) ujawnione przez ludzi, którzy mieli do nich dostęp informują, że od stycznia 1947 roku do grudnia 1952 Stany Zjednoczone weszły w posiadanie co najmniej 16 rozbitych lub zestrzelonych pojazdów "obcych istot". W świetle nowych materiałów dotyczących m.in. Projektu Chronos i operacji High Jumping należy być pewnym, że nie może być w tym przypadku (i bardzo wielu innych) mowy o jakichś "obcych istotach z kosmosu". Opis i parametry znalezionego (zestrzelonego?) pojazdu w 1948 roku nad poligonem White Sands Proving Grounds (poligon rakietowy) w Nowym Meksyku jednoznacznie kojarzą się ze statkiem powietrznym Haunebu-III. Osoby mające dostęp do najtajniejszych materiałów dotyczących zagadnienia UFO twierdzą, że znalezione w pojazdach ciała były zaliczane do obcej rasy określanej jako Nordycy wyglądający jak ludzie blondyni.
Wszyscy badacze zjawiska UFO są zgodni co do jednego: rok 1947 był przełomowy
dla ufologii. Czy to nie przypadek? Zaczęło się to 24 czerwca,
kiedy to pilot Kenneth Arnold zaobserwował przelot 9 dyskoidalnych pojazdów
nad Górami Kaskadowymi w stanie Washington w USA. 7 lipca 1947 roku
120 km od Roswell rozbił się dyskoidalny pojazd (w Roswell znajdowała się
baza sił lotniczych, będąca w owym czasie jedyną w świecie bazą bombowców
zdolnych do przenoszenia broni jądrowej)...
|
|
- ostateczne rozstrzygnięcie? |
W 1950 roku Komitet Połączonych Szefów Sztabów
wydał rozkazy dotyczące kolejnej wyprawy wojennej na Antarktydę. Widać
Amerykanie nie mogli przetrawić tego, że zadano im klęskę (bo co innego
stało się w 1947 roku?). Przygotowania opóźniła wojna w Korei i dopiero
w 1954 roku mogła dojść ona do skutku. Co ciekawe na mocy rozkazu prezydenta
Eisenhowera admirał Byrd został uznany za zdrowego psychicznie (!), powołany
do służby czynnej i został dowódcą nowej wyprawy, której nadano kryptonim
Operation Deepfreeze (Operacja Siarczysty Mróz).
Amerykanie nie kryli wcale faktu, że zamierzają tym razem użyć na Antarktydzie broni jądrowej!!!
Właściwie nic nie wiadomo na temat szczegółów tej wyprawy. Oficjalnie wyprawę tę zakończono w 1957 roku, a więc w Międzynarodowym Roku Geofizycznym. Admirał Byrd zmarł również w 1957 roku. Oficjalnie zmarł, a tak naprawdę może zginął na Antarktydzie? ![]()
I kto naprawdę wygrał? Stany Zjednoczone musiały też użyć broni jądrowej na Antarktydzie. Dowodem tego są wyniki badań opublikowanych w 2000 roku w "New Scientist". Antarktyczne małże i ryby zawierają radioaktywny pluton 238 - składnik broni nuklearnych. Zdaniem naukowców substancje radioaktywne mógł przenieść wiatr, albo może zrobił to satelita NASA, który spłonął w górnych warstwach atmosfery i rozsiał substancje radioaktywne. ![]() O ile Amerykanie stali się posiadaczami technologii umożliwiającej budowę pojazdów z napędem antygrawitacyjnym jest oczywiste, że mogli oni dokonać już wielu podróży w najdalsze zakątki Wszechświata. A ponieważ, jak się wydaje, sami we Wszechświecie zapewne nie jesteśmy, doszło już do niejednego rzeczywistego kontaktu z obcą (obcymi) cywilizacją. I pewnie nie była już to "obca rasa" blond Nordyków z niebieskimi oczami... Wariant drugi: to Niemcy dokonali wcześniej już takich lotów we Wszechświecie... Publiczne
ujawnienie istnienia takiego urządzenia oraz jego możliwości zmieni cały
układ polityczny i religijny istniejący na Ziemi.
|
Artykuł otrzymał przychylną recenzję magazynu
"Odkrywca" nr 12/2001
![]()
| Źródła:
m.in.: 1. I. Witkowski "Supertajne bronie Hitlera", cz.1. 1998. |
KOLEJNE FAKTY! |
|
Copyright (C) W. Batura & GDL / styczeń-marzec 2001 Źródła w tekście za Igorem Witkowskim All rights reserved Publikowanie powyższego artykułu lub jego fragmentów (jak i wszystkich znajdujących się na tej stronie WWW artykułów) podlega zasadom określonym przez ustawę o prawie autorskim. |